„Plan równości” dla Politechniki Wrocławskiej jest niczym innym, jak próbą ideologizacji uczelni, ideologizacji w kierunku skrajnie lewicowym. Plan ten zakłada narzucenie pracownikom i studentom pod hasłami równości faktycznej dyskryminacji. Warto zwrócić uwagę, że pojawiają się w nim np. postulaty wspierania karier naukowych kobiet (ale mężczyzn już nie). Czy to nie jest dyskryminacja w czystej postaci? Podobnie jest z postulatem równoważenia reprezentacji płci, czyli (tłumacząc z nowomowy): przyznawanie punktów osobom gorzej przygotowanym merytorycznie, ale reprezentującym określoną płeć. Pojawiają się też postulaty jakby żywcem wyjęte z książek Orwella, np.: „Opracowanie i wdrożenie rozwiązań pozwalających osobom nieidentyfikującym się ze swoim nadanym imieniem na jego zmianę w systemach obsługi studentów”. Ten de facto jest sprzeczny z prawem, ponieważ na zmianę imienia (i nazwiska) zgodę wydać może jedynie Urząd Stanu Cywilnego. Autorzy tego planu twierdzą, że równość to jedno z podstawowych praw człowieka. Tak, ale równość wobec prawa, a nie urawniłowka na wzór sowiecki!
„Plan równości” dla Politechniki Wrocławskiej jest niczym innym, jak próbą ideologizacji uczelni, ideologizacji w kierunku skrajnie lewicowym.
Plan ten zakłada narzucenie pracownikom i studentom pod hasłami równości faktycznej dyskryminacji. Warto zwrócić uwagę, że pojawiają się w nim np. postulaty wspierania karier naukowych kobiet (ale mężczyzn już nie). Czy to nie jest dyskryminacja w czystej postaci? Podobnie jest z postulatem równoważenia reprezentacji płci, czyli (tłumacząc z nowomowy): przyznawanie punktów osobom gorzej przygotowanym merytorycznie, ale reprezentującym określoną płeć.
Pojawiają się też postulaty jakby żywcem wyjęte z książek Orwella, np.: „Opracowanie i wdrożenie rozwiązań pozwalających osobom nieidentyfikującym się ze swoim nadanym imieniem na jego zmianę w systemach obsługi studentów”. Ten de facto jest sprzeczny z prawem, ponieważ na zmianę imienia (i nazwiska) zgodę wydać może jedynie Urząd Stanu Cywilnego.
Autorzy tego planu twierdzą, że równość to jedno z podstawowych praw człowieka. Tak, ale równość wobec prawa, a nie urawniłowka na wzór sowiecki!... Collapse
Plan ten zakłada narzucenie pracownikom i studentom pod hasłami równości faktycznej dyskryminacji. Warto zwrócić uwagę, że pojawiają się w nim np. postulaty wspierania karier naukowych kobiet (ale mężczyzn już nie). Czy to nie jest dyskryminacja w czystej postaci? Podobnie jest z postulatem równoważenia reprezentacji płci, czyli (tłumacząc z nowomowy): przyznawanie punktów osobom gorzej przygotowanym merytorycznie, ale reprezentującym określoną płeć.
Pojawiają się też postulaty jakby żywcem wyjęte z książek Orwella, np.: „Opracowanie i wdrożenie rozwiązań pozwalających osobom nieidentyfikującym się ze swoim nadanym imieniem na jego zmianę w systemach obsługi studentów”. Ten de facto jest sprzeczny z prawem, ponieważ na zmianę imienia (i nazwiska) zgodę wydać może jedynie Urząd Stanu Cywilnego.
Autorzy tego planu twierdzą, że równość to jedno z podstawowych praw człowieka. Tak, ale równość wobec prawa, a nie urawniłowka na wzór sowiecki!... Collapse








