Koleżanki i Koledzy.. Po niezwykle surowych decyzjach Watykanu dotyczących Kardynała Henryka Gulbinowicza, w mediach krajowych pojawiły się żądania odebrania mu honorów, kiedyś masowo przyznawanych. Sądzę jednak, że dla wyważenia społecznego osądu niezbędne są też głosy przypominające zasługi Kardynała dla naszego regionu i dla opozycji lat 80-tych, dla środowiska akademickiego. Jako człowiek, który w owym czasie dość blisko współpracował z wrocławską Kurią i był przez szereg lat członkiem kardynalskiej Rady Społecznej mogę spróbować dać świadectwo tego, czego byłem świadkiem. Do zarzutów o charakterze obyczajowym nie chcę się odnosić. Nie zetknąłem się z niczym o charakterze nagannym , aczkolwiek nie zamierzam kwestionować wyników dochodzeń Watykanu. W latach 80-tych rozmowy z funkcjonariuszami SB oczywiście miały miejsce, ale nie sądzę, by były naganne. Wiem, że szef wrocławskiego SB pan Błażejewski i jago przełożony pan Biernaczyk wielokrotnie kontaktowali się z Kardynałem, żądając zdyscyplinowania kapłanów i wiernych protestujących przeciw represjom stanu wojennego. Panowie z SB mieli pretensje o comiesięczne msze za Ojczyznę które celebrowano w wielu kościołach, także w katedrze wrocławskiej. Domagali się zakazu układania kwietnych krzyży po takich nabożeństwach. Żądali od księdza Kardynała zdyscyplinowania duchownych, bowiem wielu z nich w homiliach nie ukrywało swej oceny reżimu, jak też okazywało sympatię dla solidarnościowych transparentów powiewających nad pielgrzymami. W mojej pamięci pozostała godność i zręczność, z jaką ksiądz Kardynał te rozmowy prowadził. I chyba nigdy nie zdradził SB-kom tego, co wiedział o wrocławskiej opozycji, ( a wiedział wiele) ani też nie wyrażał zgody na usuwanie z Wrocławia sprzyjających Solidarności kapłanów. Natomiast wiem dobrze, że ksiądz Kardynał wiele uczynił dla wrocławskiej opozycji. Oto, co utkwiło w mej pamięci. Słynne przechowanie 80 milionów gotówki, które Solidarność powierzyła Metropolicie w przededniu stanu wojennego. Opieka nad internowanymi i aresztowanymi. Utworzenie Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego i wizyty w ośrodkach gdzie internowani byli przetrzymywani. Interweniowanie w sprawie chorych i starszych internowanych. Pomoc materialna osobom... Dowiedz się więcej
Koleżanki i Koledzy..
Po niezwykle surowych decyzjach Watykanu dotyczących Kardynała Henryka Gulbinowicza, w mediach krajowych pojawiły się żądania odebrania mu honorów, kiedyś masowo przyznawanych. Sądzę jednak, że dla wyważenia społecznego osądu niezbędne są też głosy przypominające zasługi Kardynała dla naszego regionu i dla opozycji lat 80-tych, dla środowiska akademickiego. Jako człowiek, który w owym czasie dość blisko współpracował z wrocławską Kurią i był przez szereg lat członkiem kardynalskiej Rady Społecznej mogę spróbować dać świadectwo tego, czego byłem świadkiem.
Do zarzutów o charakterze obyczajowym nie chcę się odnosić. Nie zetknąłem się z niczym o charakterze nagannym , aczkolwiek nie zamierzam kwestionować wyników dochodzeń Watykanu.
W latach 80-tych rozmowy z funkcjonariuszami SB oczywiście miały miejsce, ale nie sądzę, by były naganne. Wiem, że szef wrocławskiego SB pan Błażejewski i jago przełożony pan Biernaczyk wielokrotnie kontaktowali się z Kardynałem, żądając zdyscyplinowania kapłanów i wiernych protestujących przeciw represjom stanu wojennego. Panowie z SB mieli pretensje o comiesięczne msze za Ojczyznę które celebrowano w wielu kościołach, także w katedrze wrocławskiej. Domagali się zakazu układania kwietnych krzyży po takich nabożeństwach. Żądali od księdza Kardynała zdyscyplinowania duchownych, bowiem wielu z nich w homiliach nie ukrywało swej oceny reżimu, jak też okazywało sympatię dla solidarnościowych transparentów powiewających nad pielgrzymami. W mojej pamięci pozostała godność i zręczność, z jaką ksiądz Kardynał te rozmowy prowadził. I chyba nigdy nie zdradził SB-kom tego, co wiedział o wrocławskiej opozycji, ( a wiedział wiele) ani też nie wyrażał zgody na usuwanie z Wrocławia sprzyjających Solidarności kapłanów.
Natomiast wiem dobrze, że ksiądz Kardynał wiele uczynił dla wrocławskiej opozycji. Oto, co utkwiło w mej pamięci.
Słynne przechowanie 80 milionów gotówki, które Solidarność powierzyła Metropolicie w przededniu stanu wojennego.
Opieka nad internowanymi i aresztowanymi. Utworzenie Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego i wizyty w ośrodkach gdzie internowani byli przetrzymywani. Interweniowanie w sprawie chorych i starszych internowanych.
Pomoc materialna osobom będącym bez pracy, w szczególności aktorom i plastykom .
Poparcie dla wystaw artystycznych, takich jak Droga i Prawda w kościele Św. Krzyża.
„Parasol ochronny” nad kapłanami, którzy byli solą w oku reżimu, takimi jak ks. Aleksander Zienkiewicz, ks. Andrzej Dziełak, ks. Mirosław Drzewiecki, ksiądz Stanisław Orzechowski, ojciec Ludwik Wiśniewski i wielu innych.
Wspieranie duszpasterstw akademickich, w szczególności Centralnego Ośrodka Duszpasterstw Akademickich.
Opieka nad środowiskiem akademickim. Organizowanie corocznych akademickich spotkań opłatkowych, zainicjowane w styczniu 1987.
Bezcenna pomoc przy powstawaniu pomnika Orląt Lwowskich na cmentarzu św. Rodziny
Te i wiele innych spraw było ogromnym wsparciem dla wrocławskiego społeczeństwa a na pewno nie mogło by zaistnieć, gdyby ksiądz Kardynał wykonywał polecenia funkcjonariuszy SB.
Każdy człowiek jest dziwną mieszaniną cnoty i występku. Jeśli jednak piętnuje się – i słusznie – występek, nie można milczeć o cnotach. Sądzę, że powinniśmy wszyscy o tym pamiętać i to tym bardziej, że ksiądz Kardynał nie może się sam bronić, będąc już na Sądzie Boskim
prof. Andrzej Wiszniewski... Collapse
Po niezwykle surowych decyzjach Watykanu dotyczących Kardynała Henryka Gulbinowicza, w mediach krajowych pojawiły się żądania odebrania mu honorów, kiedyś masowo przyznawanych. Sądzę jednak, że dla wyważenia społecznego osądu niezbędne są też głosy przypominające zasługi Kardynała dla naszego regionu i dla opozycji lat 80-tych, dla środowiska akademickiego. Jako człowiek, który w owym czasie dość blisko współpracował z wrocławską Kurią i był przez szereg lat członkiem kardynalskiej Rady Społecznej mogę spróbować dać świadectwo tego, czego byłem świadkiem.
Do zarzutów o charakterze obyczajowym nie chcę się odnosić. Nie zetknąłem się z niczym o charakterze nagannym , aczkolwiek nie zamierzam kwestionować wyników dochodzeń Watykanu.
W latach 80-tych rozmowy z funkcjonariuszami SB oczywiście miały miejsce, ale nie sądzę, by były naganne. Wiem, że szef wrocławskiego SB pan Błażejewski i jago przełożony pan Biernaczyk wielokrotnie kontaktowali się z Kardynałem, żądając zdyscyplinowania kapłanów i wiernych protestujących przeciw represjom stanu wojennego. Panowie z SB mieli pretensje o comiesięczne msze za Ojczyznę które celebrowano w wielu kościołach, także w katedrze wrocławskiej. Domagali się zakazu układania kwietnych krzyży po takich nabożeństwach. Żądali od księdza Kardynała zdyscyplinowania duchownych, bowiem wielu z nich w homiliach nie ukrywało swej oceny reżimu, jak też okazywało sympatię dla solidarnościowych transparentów powiewających nad pielgrzymami. W mojej pamięci pozostała godność i zręczność, z jaką ksiądz Kardynał te rozmowy prowadził. I chyba nigdy nie zdradził SB-kom tego, co wiedział o wrocławskiej opozycji, ( a wiedział wiele) ani też nie wyrażał zgody na usuwanie z Wrocławia sprzyjających Solidarności kapłanów.
Natomiast wiem dobrze, że ksiądz Kardynał wiele uczynił dla wrocławskiej opozycji. Oto, co utkwiło w mej pamięci.
Słynne przechowanie 80 milionów gotówki, które Solidarność powierzyła Metropolicie w przededniu stanu wojennego.
Opieka nad internowanymi i aresztowanymi. Utworzenie Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego i wizyty w ośrodkach gdzie internowani byli przetrzymywani. Interweniowanie w sprawie chorych i starszych internowanych.
Pomoc materialna osobom będącym bez pracy, w szczególności aktorom i plastykom .
Poparcie dla wystaw artystycznych, takich jak Droga i Prawda w kościele Św. Krzyża.
„Parasol ochronny” nad kapłanami, którzy byli solą w oku reżimu, takimi jak ks. Aleksander Zienkiewicz, ks. Andrzej Dziełak, ks. Mirosław Drzewiecki, ksiądz Stanisław Orzechowski, ojciec Ludwik Wiśniewski i wielu innych.
Wspieranie duszpasterstw akademickich, w szczególności Centralnego Ośrodka Duszpasterstw Akademickich.
Opieka nad środowiskiem akademickim. Organizowanie corocznych akademickich spotkań opłatkowych, zainicjowane w styczniu 1987.
Bezcenna pomoc przy powstawaniu pomnika Orląt Lwowskich na cmentarzu św. Rodziny
Te i wiele innych spraw było ogromnym wsparciem dla wrocławskiego społeczeństwa a na pewno nie mogło by zaistnieć, gdyby ksiądz Kardynał wykonywał polecenia funkcjonariuszy SB.
Każdy człowiek jest dziwną mieszaniną cnoty i występku. Jeśli jednak piętnuje się – i słusznie – występek, nie można milczeć o cnotach. Sądzę, że powinniśmy wszyscy o tym pamiętać i to tym bardziej, że ksiądz Kardynał nie może się sam bronić, będąc już na Sądzie Boskim
prof. Andrzej Wiszniewski... Collapse








